|
wtorek, 17 stycznia 2012
sprawozdanie
Zagapiłam się i nie wzięłam aparatu na ostatnie spotkanie. Do ostatniej chwili wykorzystywałam zwijarkę, a nawet na spotkaniu kończyłam przewijanie kilku kłębuszków.W ostatnim momencie zbierałam pożyczone pisma i umknęła mi sprawa aparatu. Szkoda, bo dziewczyny jak zwykle poprzynosiły cudeńka. Nie wszystkie piszą blogi, więc nie ma okazji popodziwiac ich nawet wirtualnie. A w sobotę można było ucieszyc oko ( i nie tylko!) misternymi frywolitkami Krzysi (nie wszystkie pokazuje na blogu), ślicznymi bransoletkami Marzeny (z szydełkowymi kuleczkami), cudnym obrusem Ani, rajskim ptakiem haftowanym przez ciocię Kasi , a misiaczek Joli , to mnie prawdziwie zachwycił. Muszę, ale to muszę takiego zrobic !!! Jedynie "elfia" sukieneczka i haftowany wieniec są do obejrzenia na blogach u Kasi (sukieneczka) i u Madziuli (wieniec). Bardzo nam miło, że pojawiają się nowe uczestniczki, zapraszamy . Śpieszyłam się z tym zwijaniem, a tu niespodzianka:dostałam ją jeszcze na miesiąc i już prawie kończę porządkowanie swoich włóczkowych zapasów. Trochę tego jest i niestety muszę się zobowiązac, że w tym roku nie kupię ani metra włóczki. Dzięki Krzysi zaczynam przygodę z frywolitką i to ograniczenie nie obejmuje materiałów do treningu tej techniki. Żeby nie było tak bezzdjęciowo - wrzucę ostatnie fotki mojej "psiej owieczki". Nikt w naszej rodzinie nie cieszy się z zimy tak jak on: i jeszcze jedno: Następne spotkanie ze względu na różne okoliczności dopiero 5 marca, jak zwykle godz 15
czwartek, 12 stycznia 2012
na poprawę nastroju
Znalazłam taki jesienny wpis z zeszłego roku , którego nie opublikowałam i nie wiem dlaczego, może jeszcze chciałam coś dopisać. Wstawiam go dziś, bo aura taka jesienna. Będzie o kwiatkach i jedzonku. W tym roku mój ogródek na blogu został zupełnie pominięty,nie wiem dlaczego. A miałam nowe kwiatki -moje dziecko przywiozło sobie oryginalną pamiątkę z wycieczki do Szkocji- zestaw cebulek mieczyka abisyńskiego. Był już dośc późny maj i dlatego chuchałyśmy na nie, żeby zdążyły zakwitnąc. Udało się. Nie przepadam za mieczykami, ale te są nietypowe, nawet mnie zachwyciły. Kilka stanęło w wazonie:
I o jedzonku. Przepis na tę zapiekankę dostałam od sąsiadki. 4 szkl. cukinii pokrojonej w kostkę, 4 jajka, 1szkl. mąki, 1 szkl. startego żółtego sera, 1/3szkl.oleju, sporo zielonych listków pietruszki, tymianku , opcjonalnie wędlina (ja nie daję) Wszystko wymieszac, posypac swieżą bazylią. Piec 50 min. w 180st. Podawac z surówką. A tu gotowa tzn. po upieczeniu:
środa, 11 stycznia 2012
chusta raz jeszcze
jeszcze jedna wersja Juneberry Triangle . Tym razem z gryzącej wełny z zapasów. W tym wydaniu lepiej mi się podoba i chociaż żadne zdjęcie nie jest dośc dobre, żeby je wrzucic w całości, wklejam taki mały śmietniczek, żeby robótka była "zaliczona".
Wszystkie fotografie wykonane w przeciągu 15min, tym samym aparatem bez flesza.Chwilami operowało słonko i chustka leżała na różnych podłożach i chyba to tak zmieniało mi kolor, w rzeczywistości jest szara. W tym roku powstał tylko brzeg,reszta jeszcze w grudniu. Przypominam o spotkaniu - najbliższa sobota o 15 !!! Zapraszam !!!
sobota, 07 stycznia 2012
książkowo
Do poprzedniego wpisu - zamykanie oczek sposobem włoskim opanowałam dzięki blogowi Druty i motki i gdyby ktoś chciał skorzystac jest tu. Istotne jest przerobienie dwóch ostatnich rzędów tzw. ściągaczem ścisłym tzn.nie przerabiając lewych oczek(nitka z przodu robótki), a dalej już igła z nitką i jak na zdjęciach. Mikołaj dotarł do mnie z dużym opóźnieniem (książki zamówione jeszcze w listopadzie, dotarły dopiero 4 stycznia). Mam nadzieję, że powstanie więcej wzorzystych ubranek. Na gwiazdkę była tylko namiastka w postaci:
i tym samym mogę zaliczyc w 2011 jeszcze jedną książkę-(nieksiążkę) 61.Artur Andrus Maria Czubaszek-"Każdy szczyt ma swój czubaszek"- przeczytana już w pierwszym dniu świąt,bo to tylko taki dłuższy wywiad.Niewiele tu odkrywczych rzeczy, ale lubię autorów, a zwłaszcza ich poczucie humoru, a kilka scenek jest tu przypomnianych. Mimo wszystko wolałabym Niedźwiedzkiego... I do pełnego zamknięcia: 62.Primo Levi- "Układ okresowy"- bardzo chemiczna książka, ale przeczytałam ją z zainteresowaniem, bo dla mnie chemia była zawsze najciekawszym przedmiotem w szkole (ale na studiach już niekoniecznie). W chemiczne wątki powplatane okołowojenne żydowskie losy autora.
W nowym roku zdążyłam już przeczytac: 1.Carol Drinkwater - "Oliwkowe drzewo"-ponad pięcset stron, ale takie książki to może pisac każdy. Bardzo powierzchowne opisy poprzeplatane encyklopedycznymi wiadomościami.Już wiem, że półkę w bibliotece z tymi "dziełami"( a powstało ich kilka i wszystkie mniej więcej tej objętości) spokojnie mogę sobie darowac. Kilka "przydatnych" informacji jest np.taka, że toskańskiej oliwy sprzedaje się czterokrotnie więcej niż produkuje, ale włoska oliwa od dawna ma nienajlepszą opinię.
piątek, 06 stycznia 2012
pierwszy w nowym roku
Pierwszy sweterek w nowym roku, oczywiście zdecydowanie większa częśc powstała w zeszłym, ale skończony dopiero wczoraj: To wybitnie doświadczalny egzemplarz, wełna z odzysku (sprute dwa "szetlandy"), więc ewentualne straty byłyby niewielkie, ale już widzę, że całkiem nadaje się do noszenia. Ramiona zszywane graftingiem, tak więc szwu nie widac i nawet nieźle to wyszło, rękawy wrabiane od góry i do tego mam najwięcej zastrzeżeń, ściągacz w rękawach zakończony sposobem włoskim i tu też jestem zadowolona z efektu. Jedyne z czym muszę się oswoic, to ta wzorzystośc. Kolory nie są jaskrawe, ale oczy muszą się przyzwyczaic do wzorków, bo zazwyczaj wszytko mam jednokolorowe. Na kolażu troszkę szczegółów m.in. lewa strona:
środa, 28 grudnia 2011
poświątecznie
Najpierw o spotkaniu: wstępnie umawiałyśmy się na 21 stycznia, ale wczoraj dostałam bilety lotnicze na tygodniowy wyjazd rozpoczynający się właśnie 21,a powrót 28 stycznia. Nie miałam żadnego wpływu na ustalanie tego terminu, tak więc pozostaje mi się do niego dostosowac i ustalic nowy termin spotkania, czyli 14 stycznia, oczywiście o 15. Zapraszam !!! Teraz robótkowo:najpierw czapeczka (a nawet dwie): Ta fioletowa z moich farbowanych wełenek i trochę podfilcowana, na drutkach zaczęta rękawiczka. I jeszcze jedno zdjęcie - uszyty przeze mnie kubraczek na laptop, będący gwiazdkowym prezentem:
Oryginalnie gdzieś w sieci była to torebka, a zwierzątko bardziej przypominało owieczkę, u mnie to, po prostu, kubraczek-zwierzątko. Na szczęście bardzo się spodobało.
czwartek, 22 grudnia 2011
grudniowy remanent
Spotkanie jak zwykle - sama przyjemnośc!!!.Kto nie był, ma czego żałowac. Wspaniała chwila oddechu w przedświątecznym zamieszaniu. To niezwykłe pooglądac i podotykac rzeczy, które podziwiało się na blogach, albo poznac nowe zakręcone robótkowiczki. Dla mnie szczególne spotkanie, bo w końcu załapałam jak się plącze nitki we frywolitce, nie mówiąc o tym , że mam okazję uprządkowac swoje kłebuszki, bo Kasia wypożyczyła mi zwijarkę. Wielkie dzięki!!!
A mój sweterek rośnie. Poniżej korpus przed rozcięciem:
Zdjęcie w miniaturze, bo nieostre. I dalej To mój poligon doświadczalny, przetrenowałam grafting, a teraz cwiczę wrabianie rękawów od góry. Już prawie święta , więc z najlepszymi życzeniami, piosenka z mojej ulubionej świątecznej płyty
piątek, 16 grudnia 2011
dziewiarskie słodkości
Jak przystało na maniaka druciarskiego, wszystko co ma nawet jakikolwiek związek z dziewiarstwem, od razu wzbudza moje zainteresowanie. Tym razem, będąc w delegacji, natknęłam się na takie słodycze:
Nie mogłam sobie ich odmówic. Prawda że urocze? Do zobaczenia jutro !!!
środa, 14 grudnia 2011
lekturnik
Nie wiem czy zdążę z jeszcze jednym wpisem, dlatego w tym miejscu przypominam: spotkanie w najbliższą sobotę o 15. 53.Joanna Bator-"Chmurdalia"-chciałam przeczytac inną książkę tej autorki,ale nie było w wypożyczalni.Podoba mi się jak autorka pisze w "Bluszczu", ale akurat ta książka mnie nie zachwyciła.Taki słowotok, chociaż losy osób związanych z nocnikiem Napoleona zadziwiające.
54.Henning Mankell- "Piramida"-opowiadania o "początkach" Wallandera", nawet niezłe uzupełnienie serii. Ciekawostka - bohater czyli Wallander zwrócił uwagę na Monę, dziewczynę która później została jego żoną, gdy robiła na drutach.
55.Hella S.Hasse - "Panowie herbaty"- trochę sucho opisane autentyczne dzieje pewnej holenderskiej rodziny plantatorów herbaty z przełomu XXw w Indonezji, wtedy Holenderskich Indiach Wschodnich.
56.A.M.Homes - "Ta książka uratuje ci życie"- mnie raczej zirytowała.
57.Jeffrey Archer-"Ścieżki chwały"-historia życia Mallory'ego, prawdopodobnie pierwszego zdobywcy Mount Everestu. Napisana lekkim piórem, jak chyba wszystkie jego książki i spodobała się nawet mojej gimnazjalistce.
58. M.V.Llosa- " Marzenie Celta"- w tym zestawie to prawdziwa książka (tzn.wg W. Manna,bo napisana przez pisarza). Postac Casementa kontrowersyjna, ale książka świetna!
59.Joanna Nicklasson-Młynarska Mikael Backman -"Greckie pomidory"-staram się omijac książki o przeprowadzkach na drugi koniec świata w dojrzałym wieku, bo irytuje mnie euforyczny nastrój, w jakim są pisane, ale ta wyjątkowo trzyma dystans. Skusiły mnie ilustracje, takie sympatyczne akwarelki i nie żałuję, sporo ciekawostek np. podobno w Atenach grób można miec przez trzy lata.
60.Julian Rios - "Korowód cieni"- zbiór "okołośmiertelnych" opowiadań pochodzącego z Hiszpanii autora.
A teraz utknęłam w biografiach:
sobota, 26 listopada 2011
o wszystkim
Nawet nie będę próbowac opisywac spotkania, bo z góry wiem,że właściwych słów mi zabraknie. Dla mnie to niewyobrażalna frajda spotkac się na żywo z zakręconymi robótkowo kobietkami, z niektórymi pierwszy raz, bo dotychczas tylko cichutko podziwiałam ich blogi. Oprócz stałego zestawu(Kasiu,Ewuniu, Marzenko,Madziu-mam nadzieję że mogę tak o Was pisac ), tym razem była jeszcze Madziula wszechstronnie uzdolniona, a teraz próbująca sił w druciarstwie i od razu z włóczką z najwyższej półki,Krzysia- mistrzyni robótek wszelakich(na zdjęciach tylko niektóre z frywolitek i cudne karteczki, ale czemu nie sfotografowałam bombek?), Jola mistrzyni misternej biżuterii i Basia z koronkowymi chustami na drutach( o ile się zorientowałam nie prowadzi bloga). Dziewczyny przyniosły swoje misterne dzieła, ale ze mnie fotograf marny,to tylko taka zbiorówka:
Oczywiście wszystkiego nie ma na zdjęciach, bo Kasia np. przyniosła swoją biblioteczkę robótkową i najnowszy prezent czyli zwijarkę. Ach jak żałuję, że nie zabrałam kłębuszków, żeby pobawic się tym ustrojstwem. Temat jest potraktowany wyjątkowo wybiórczo i dlatego wahałam się czy warto zamieszczac taką niepełną relację.Ważne, że można było wszystkiego dotknąc i pooddychac twórczą atmosferą, że o innych przyjemnościach nie wspomnę (na samo wspomnienie ciasta czekoladowego Magdy dostaję ślinotoku). Nie zdążyłam nawet spytac, czy któreś rzeczy może są na sprzedaż, bo mam w planie prezent biżuteryjny i taka frywolitkowa torebunia była dobrą do niego oprawą. I to by było na tyle. Następne spotkanie już całkiem niedługo, bo jeszcze przed świętami tj.17grudnia. Co prawda to już ostatnia sobota przed świętami, ale może znajdziecie jakąś chwilkę? Gdyby ten termin był nieakceptowalny, możemy spotkac się tydzień wcześniej, ewentualnie w niedzielę? A teraz moje łapki zajęte są dawaniem "drugiego życia"- z dwóch starych "szetlandów" powstaje jeden wzorzysty sweterek: I jeszcze w wersji z misiem , ze względu na wczorajszy dzień pluszowego misia: |