niedziela, 25 sierpnia 2013
robótkowo

Nowy, ale już jeden z ulubionych :

Bamboo Fine 3motki, druty 2,25mm i 1,5mm ściągacze

Włóczka Bamboo Fine 3motki, druty 2,25mm i 1,5mm ściągacze, pomysł własny, chociaż trudno tu mówić o pomyśle, bo prościej się chyba nie da, pęknięcie na ściągaczu zamierzone , a misiaczkowa meteczka  to  stempelek na płótnie. Bambus jest niezwykle miły dla skóry i można go porównać  jedynie z jedwabiem. Podobna miękkość i taka "bezwładność". jak widać pasuje na różne sylwetki, więc mam z córkami wspólny ciuszek.

poczytajki czytadełka

28. John Humphrys Christopher Humphrys -"Błękitne niebo i czarne oliwki"- świetna książka! Autor, angielski dziennikarz, kupił  i budował w Grecji dom. Pomagał mu syn, który mieszkał w Grecji i miał żonę Greczynkę. W książce przeplatają się relacje obu panów, związane nie tylko z zawiłościami przepisów budowlanych, ale też ze zderzeniem kultur, a wszystko napisane z dystansem i humorem.

Jonh Humphrys i syn

29.Magdalena Tulli - "Włoskie szpilki"- też niezła książka, tylko taka smutna. Nadwrażliwe i  samotne dziecko w PRL-owskiej rzeczywistości.Wydawałoby się, że egzotyczne, jak na tamte warunki, pochodzenie czy sposób spędzania wakacji, powinny być raczej przedmiotem zazdrości, a nie szykanowania, jak się  jednak okazało.

Magdalena Tulli

30. Anna Janko - "Pasja według św.Hanki". Poprzednią książką tej autorki byłam zachwycona, tą niestety, delikatnie mówiąc, mniej. Język jak zwykle świetny, ale tematem czuję się "zamęczona". Wielka jest miłość własna poetów, ale powtarzając za Brodskim"kogóż właściwie kochamy, jeśli nie siebie".

Anna Janko

31. Robert Górski - "Jak zostałem premierem"- to pozycja z gatunku książkopodobnych, ale parę skeczów jest, anegdot też, na wakacje w sam raz. Bardzo spodobało mi się określenie "zajedwabiście", którego w ostrzejszej formie nie trawię.

Robert Górski

32.Grażyna Jagielska - "Miłość z kamienia" - autorka, żona korespondenta wojennego, wylądowała w szpitalu psychiatrycznym z objawami stresu pobojowego. Opisuje codzienne życie z "wojną" w tle. Oczywiście, że do takiej pracy próbuje się dorabiać jakieś ideologie, ale prawda jest prozaiczna. Pozwolę sobie zamieścić tłumaczenie (mojej córki!) nagrodzonego artykułu Artura Perez-Reverte, hiszpańskiego pisarza, który przez wiele lat był korepondentem wojennym, a który w tym artykule nazywa rzeczy po imieniu.

Grażyna Jagielska

ARTURO PÉREZ-REVERTE
Niniejszy artykuł ukazał się w dodatku niedzielnym „El Semanal”,z dnia 1 kwietnia
2004 roku, jego autor, pisarz Arturo Pérez-Reverte, otrzymał za ten artykuł XXIX nagrodę
dziennikarską Gonzaleza-Ruano.
   "Zginęli w Iraku jakieś kilka tygodni temu. Nie wiem, czy zanim ukaże się ten artykuł, nie zginie ktoś jeszcze. W każdym razie, Hiszpanie i nie tylko oni, nadal będą umierać w tej czy innej wojnie. Nie ma to nic wspólnego z naiwnością osób, które marzą o idealnym świecie, ani z bezwstydną demagogią tych, którzy wykorzystują każde okaleczone dziecko i każdą śmierć do pozyskiwania głosów. Żadna wojna nie jest ostatnia, bo człowiek to skończona kanalia. A  żeby ukazać najnikczemniejsze oblicze ludzkiej natury, nadal będą umierać dziennikarze. Nie dane mi było poznać Julia Anguity Parrada ani José Causa. Byli młodzi, a ja odszedłem na emeryturę po konflikcie na Bałkanach, gdzie z pewnością pogrzebaliśmy pięćdziesięciu sześciu kolegów. Nie wiem, dlaczego Julio i José znaleźli się w pobliżu pocisku lub granatu od którego zginęli, ale jestem w stanie to sobie wyobrazić. Jeśli chodzi o przyczynę ich śmierci, muszę powiedzieć to, w co wierzę: umarli, bo chcieli tam być. Na ochotnika zgłosili się do pracy w tak niebezpiecznym miejscu. Ojciec Julia Anguity podsumował to z godnym podziwu hartem ducha: „Mój syn zmarł pełniąc swoje obowiązki”. I tyle. Wykonywali kawał ciężkiej roboty i padło akurat na nich. Przegrali na loterii, gdzie przypadek łączy się z prawami balistyki. I tak to wygląda. Reszta to demagogia i literatura. Mam wrażenie, że pytanie jakie należałoby raczej zadać to to dlaczego tam byli. Dlaczego Julio znalazł się tak blisko linii ognia, a José wychylał się z okna w trakcie walk, próbując je uwiecznić? Nie dla pieniędzy, rzecz jasna. Ani z powodu ogromnego upodobania dla prawdy i przekazywania informacji. Ani, jak to obiło mi się wtedy o uszy, z miłości do rodzaju ludzkiego, aby dać świadectwo o okropieństwach wojny. Pokutujący mit korespondenta jako dobrego samarytanina to głupota. Nawet Miguel Gil Moreno, którego prawie wynieśli na ołtarze po tym, jak zginął w Sierra Leone, nie pojechał tam z tego powodu. Oczywiście,że dziennikarz próbuje pomagać. Robi to, kiedy tylko może. Czasami wierzy, że jego praca może coś zmienić. Jednak doprawdy daleko mu do bycia filantropem! W czasie mojej dwudziestojednoletniej pracy nie natknąłem się na takiego, który by nim był. Wręcz przeciwnie. Nigdy nie poznałem reportera, który na pierwszy huk wystrzału armatniego nie poczułby podniecenia i dreszczyku, myśląc, że właśnie zaczyna się dla niego niebezpieczna i fascynująca przygoda. Później mijają lata, przychodzi refleksja i doświadczenie. Jeśli się przestraszysz, już nie tu nie wrócisz. Jeśli zdecydujesz się zostać, albo zginiesz albo wyrobisz sobie opinię. W międzyczasie w twoim sercu pewne rzeczy ulegną zmianie. Odkryjesz czym jest odpowiedzialność i wyrzuty sumienia. Ale to przyjdzie dopiero z czasem. Niech ci, którzy nie mają zielonego pojęcia o tej sprawie, mówią sobie co chcą.  To, co ciągnie dziennikarza na pole walki, to możliwość powiedzenia: byłem tam. Zdałem ostatni, najcięższy egzamin w moim podłym zawodzie.Rozprawianie o śmierci pojedynczych osób w wojnie, w której giną tysiące to niedorzeczność. Robić szumu wokół śmierci reportera, zamiast uszanować ból rodziny i przyjaciół, to obraza pamięci odważnego profesjonalisty, który wykonywał swój zawód z pełną godnością, płacąc za to własnym życiem. Rzecz jasna, jeśli zabije go czołg, należy próbować, o ile to możliwe, dorwać sukinsyna, który jest za to odpowiedzialny. Jednak w jakiś konkretny sposób, a nie czczą gadaniną. Walki, bitwy to mieszanka strachu, niepewności, wybuchów bomb. Trudno oczekiwać, że w takich warunkach ludzie będą zachowywać się humanitarnie i rozsądnie. Wie o tym każdy, kto nadstawia głowy, żeby robić zdjęcia. A jeśli tego nie wie, nie powinno go tam być. Problem z całą tą demagogią tkwi w tym, że w końcu ludzie zaczynają wierzyć w bujdy o wojnie ograniczonej i inteligentnych bombach. Istnieje ryzyko, że od takiej ilości bzdur, jaka pada z ust polityków i wypisywana jest w tabloidach, śmieciowej prasie, gdzie również mówi się o śmierci kolegów po fachu, dziennikarze zaczną wierzyć, że wojska nie reprezentują konkretnych rządów, a wojna to wirtualna gra z zasadami.  Dlatego pchają się tam, sądząc, że ktoś zagwarantuje im bezpieczeństwo, ocali skórę i życie. Myślą, że jeśli coś zacznie się walić, ktoś zatrzyma walki, żeby ich stamtąd ewakuować i pociągnie do odpowiedzialności moralnej i finansowej żołnierza amerykańskiej piechoty morskiej cierpiącego na nerwicę frontową i nazbyt szybko chwytającego za broń, czy Murzyna, który pozbawi ich jaj maczetą. Dlatego też, zaniepokoiło mnie, gdy kilka dni temu podano w wiadomościach informację, że hiszpański minister obrony nie może zagwarantować bezpieczeństwa hiszpańskim dziennikarzom w Bagdadzie. To przecież normalne. Ani hiszpański, ani amerykański ani żaden inny. To chyba jasne ze nie może tego zrobić. Ani w Bagdadzie, ani w Sarajewie, ani w Sajgonie, ani podczas zdobywania Rzymu, ani wychodząc z drewnianego konia w Troi. Tak do wiadomości wszystkich: wojny są niebezpieczne, to w końcu pieprzone wojny. Zdurnieliśmy już do tego stopnia, że z takiej oczywistości robimy sensację."

33. Edmund de Waal -"Zając o bursztynowych oczach"- bez zdjęcia, bo książkę kupiłam na czytadełko, a stamtąd zdjęcia są takie sobie. Tytułowy zając pochodzi z kolekcji 264  japońskich figurek netsuke, którą autor odziedziczył i dzieje której, a w zasadzie jej kolejnych właścicieli,  ciekawie opisał na kartach książki. Wielkie, budowane przez pokolenia fortuny zdmuchnięte wiatremm historii.Polecam !

 

34. John Katzenbach -"Profesor"- thiller literacki całkiem niezły. Tytułowy profesor u progu bardzo degradacyjnej choroby rozwiązuje zagadkę porwania pewnej nastolatki.

John Katzenbach

35. Józef Czapski - "Na nieludzkiej ziemi"- lektura obowiązkowa. Warto przeczytać, choćby po to , żeby w osobistych"trudnych chwilach" uzmysłowić sobie, że można umierać, głodować,  być prześladowanym tylko za to, że przyszło się na świat w niewłaściwym miejscu czy niewłaściwym czasie. Dużo literackich wstawek, niektóre trochę anachroniczne, ale są i takie perełki: " są ludzie, którzy nie wiedzą o tym, że grzeczność kosztowała ludzkość wielki pracy". zdanie pochodzi z jednego z listów Norwida. Polecam!.

Józef Czapski

36. Orly Castel-Bloom -"Tekstylia" - naprawdę lekko zwariowana współczesna historia jednej izraelskiej rodziny.

Orly Castel-Bloom

37. Andres Neuman - "Podróżnik stulecia"- bardzo nietrafiona pozycja, strata czasu. Książka napompowana filozoficznymi, lingwistycznymi i nie tylko, teoriami  a i tak chodzi o jedno...

Andres Neuman

38.Ludmiła Ulicka - "Zielony namiot"- jak zwykle świetnie napisana, więc czyta się równie dobrze, ale autorka nie miała chyba pomysłu na zakończenie.

Ludmiła Ulicka

39.Patrick de Witt - "Bracia Sisters" - z gatunku lżejszych, ale zabawa w zabijanie, jakoś mnie nie bawi.

Patrick de Witt

piątek, 09 sierpnia 2013
spotkanie

   Wiem, że wakacje, straszne upały itp., ale jeśli ktoś znajdzie wolną chwilkę to serdecznie zapraszam jutro na spotkanie. Będę od 14  i mimo tego żaru, z wełnianym sweterkiem. Nie mogę się już doczekać, bo mam "wakacje w domu", więc chwila odpoczynku bardzo mi się przyda.

   Domowy kierat nie bardzo sprzyja odpoczynkowi, zwłaszcza, że co rusz pojawiają niespodziewane "atrakcje" jak np. chora psia łapka:

chora psia łapka

      Zwierzak cierpi, nie bardzo da sobie pomóc - frustrujące.

Do opisania sporo książek, gotowe robótki też czekają na fotki, może po niedzieli w końcu się uda.

A teraz letni akcent dla "chałwożerców"- ulubiona słodycz w lżejszym wydaniu:

w lodowej wersji

Śmietankę kremówkę ubić, dodać pokruszoną chałwę, poubijać jeszcze chwilę, zapakować w pojemniczki i zamrozić. Podawać z ulubionym syropem. Proporcje dowolne, u mnie 400ml śmietanki, 250g chałwy. Kto lubi "słodziej" może dodać więcej chałwy. Deser świetny, smak chałwy zachowany, a jednak trochę mniej zakleja a przy tym orzeźwia. Polecam :)

piątek, 12 lipca 2013
spotkanie

jeśli ktoś nie wyjechał na wakacje i ma wolny czas jutro, zapraszam na spotkanie już od 14!

Żeby nie było "łyso" tzn. bez obrazka, wklejam zdjęcie ostatnie ostatniego urobku:

 włóczka alpaca lace Dropsa

Wzór "out of darkness" Boo Knits kupiłam na ravelry. Włóczka alpaca lace Dropsa, koraliki Toho crystal silver lined 8, druty w trzech rozmiarach. To pierwsza wersja, ale na pewno nie ostatnia, bardzo odpowiada mi jej kształt, więc będzie powtórka.

sobota, 22 czerwca 2013
na drutach i nie tylko

   Zrobiłam sobie letni sweterek najładniejszym ażurowo-warkoczowym  wzorem jaki do tej pory spotkałam. Oryginał  na ravelry o TU  . Wykonany jest z włóczki  z kaszmirem. Moja wersja na lato wykonana jest z jedwabnej przędzy z odzysku. Mogłam go zrobić tylko dzięki ostrym drutom hiya-hiya, bo przędza składa się z ośmiu nieskręconych niteczek i bardzo łatwo się rozwarstwia.

Fragment  z dobrze widocznym wzorem:

przędza jedwabna , druty 3,25mm

Kolor jest nie bardzo mój, bo to lekki pastelowy róż, ale co tam i tak go lubię.

przędza jedwabna , druty 3,25mm

Na ludziu:

przędza jedwabna z odzysku , druty 3,25mm

Z drutowych "dokonań" mam jeszcze sweterek na jednym drucie:

baby alpaka z jedwabiem DROPS

Bardzo podoba mi się takie formowanie rękawa. Wykonany  jest  z Dropsowej włóczki Baby Alpaca Silk. Nie do końca jestem zadowolona z razem robionej 5-oczkowej ściągaczowej plisy, więc raczej pójdzie do sprucia.

Z niedrutowych rzeczy - mały prezencik na Dzień Dziecka - pokrowiec na czytadełko dla fana:

pokrowiec na czytadełko dla fana

I jeszcze ozdoby:

wisiorki

W zasadzie noszę tylko wisiorki, te nawet nie wiem czy kiedykolwiek nałożę, ale zabawa fajna z krojeniem fimo, oprawianiem znaczków, czy ozdobnych literek.

poczytajki czytadełka

Najpierw na czytadełku:

17.Tomasz Cichocki - "Zew oceanu"-  autor opłynął Ziemię bez zawijania do portu, a w zasadzie z jednym zawinięciem z powodu awarii, ale sądząc po ilości perypetii dokonał tego siłą woli.

t

i papierowo:

18.Majgull Axelsson - "Kwietniowa czarownica"- zastępcza matka wychowuje trzy przybrane córki, a własna córka z porażeniem mózgowym przebywa w szpitalu. Książka trochę dołująca, bo losy wszystkich postaci nie są bajkowe i nic z tego specjalnie nie wynika.

Majgull Axelsson

I dalej na jednym zdjęciu stosik:

ostatnio przeczytane

19. Michał Gutowski - "Trójka do potęgi"- lektura dla "trójkowych fanów". Książkę dostałam w prezencie, jako że nie ukrywam radiowych sympatii. Trochę historii tej stacji w łatwostrawnym anegdotycznym wydaniu.

20. i 21.Bert Hellinger -"Porządki miłości" i "Sumienie miał czyste"- nie są to książki w tradycyjnym pojęciu, ale wydane książkowo zapisy sesji terapeutycznych. Psychologiczne terapie autora ocierają się prawie o szamaństwo, ale podobno działają. Ciekawe teorie dotyczące m.in. chorób czy tzw. niepowodzeń życiowych. 

22. Melanie Gideon - "Żona 22"- generalnie strata czasu. Znudzona małżeństwem żona odpowiada na internetową ankietę dotyczącą związku i nawiązuje "więź" z ankieterem, którym jest ... (nietrudno zgadnąć)

23.Norman Lebrecht - "Pieśń imion"- w tym zestawie jedna z ciekawszych książek. Losy utalentowanego  żydowskiego skrzypka, który przed samym wybuchem wojny przypadkiem trafia do londyńskiej rodziny, a która to przejmuje opiekę nad jego talentem, bo jego własna  ginie  w nazistowskich obozach. Muzyk ma później jeszcze dwa "życia", ale nie zdradzam szczegółów, bo ... warto przeczytać. Nie zdołałam się dowiedzieć, czy jest już sfilmowana, czy jest w trakcie, w każdym razie całkiem niezła obsada.

24.Karin Fossum - "Czarne sekundy"- jak chyba wszystkie kryminały tej autorki bardzo po "ludzku"napisany. Świetnie oddane emocje matki po zaginięciu na rowerowej przejażdżce  córki i precyzja inspektora Sejera.

25. Arno Geiger - "Stary król na wygnaniu"- nr 1 w tym zestawie. Bardzo ciepła opowieść syna o chorym na Alzheimera ojcu.  

26. Mitchell David-"Atlas chmur"-najpierw przeczytałam książkę, potem obejrzałam film. Dobra kolejność. Książka bez fotki, bo dopiero po oddaniu książki uświadomiłam sobie, że nie jej nie zrobiłam. Jedyna przewaga filmu, to wyraźniej zaznaczone odradzanie się postaci - ci sami inaczej ucharakteryzowani aktorzy i częściej  niż w książce przeplątujące się wątki, poza tym książka bije film na głowę - bo jak w filmie pokazać coś takiego:"zimno zatopiło mi zębiska w gołej szyi i obmacało całego w poszukiwaniu niezabezpieczonych miejsc", "nie odróżniał c-dur od bz-dur", "kolacja wygrała ze mną w starciu o to, kto pierwszy nie wytrzyma i spuści wzrok". Nie czyta się łatwo, bo przebrnięcie przez XIX- wieczny pamiętnik, czy cały futurystyczny wątek wymaga skupienia, ale warto.

27.Eben Alexander-  "Dowód"- neurochirurg opisuje własne doświadczenia z wizyty po "tamtej stronie"

Eben Alexander

 

piątek, 17 maja 2013
robótki

    Na początek przypomnienie: spotkanie już jutro od 14, tym razem bez ograniczeń. Będę co najmniej do ok.22,bo o tej godzinie  odbieram   na dworcu dziecko, więc kto ma czas zapraszam!

A teraz robótkowe nowości:

 letnia  tunika z bawełny:

Oryginał to "Wavy lace tunic" do obejrzenia na ravelry o tu.

Robiłam z Virginii Aniluxu z zapasów, na drutach 3mm ażur i 2,25mm ścieg gładki. Rozmiar s, poszło ok. 40 dag. Wzór nie nudny, bo  ażurek jest dwustronny. Rękawy wszywane, ramiona zszywane ściegiem dziewiarskim, co przyszło mi z niemałym trudem. Ale to już za mną i w końcu tunika gotowa. To nie pierwsza robótka z tej bawełny, poprzednio narzekałam, bo włóczka przy robieniu rozwarstwiała się, teraz robiłam na ostrych drutach Hiya-hiya i tego problemu nie miałam, a tak przy okazji to najlepsze druty, jakie miałam w łapkach.

Z gotowych robótkowych rzeczy mam jeszcze to:

w jedynym słusznym wzorze w miśki

Uszyłam pokrowiec na nowy telefon  z materiału w miski

i jeszcze to:

haft własnoręczny, materiał w miśki

W końcu wyszyty monogram znalazł zastosowanie. Portmonetka gotowa, ale jeszcze nie uwieczniona aparatem.

i jeszcze to:

frywolitka

Jedyna  frywolitkowa rzecz zrobiona przeze mnie ( moja jest ta zielona, czarna  była kupiona w celu skopiowania). Niby drobiazg, a jak cieszy!. Zaczynałam już wątpić, czy kiedykolwiek uda mi się coś frywolitkowego skończyć.

sobota, 20 kwietnia 2013
spotkanie

Mam nadzieję, że pamiętacie, bo ja troszkę zaspałam z przypomnieniem, a  to już dzisiaj od 14 zapraszam.

P.S.Dzisiaj wyjątkowo mam ograniczoną dolną granicę spotkania ( o 19 mam imprezę), ale do 18.45 możemy wspólnie "porobótkować", jeszcze raz zapraszam!

sobota, 30 marca 2013
"omszały kamień"

to taka nazwa własna mojego już! kompletu - bo do szalika dorobiłam czapkę:

resztki przeróżnych wełen druty 2,25mm i 3,25mm

Wykorzystałam resztki różnych włóczek, głównie "shetlandy" z odzysku i pozostałości "drops delight". Na czapkę wykorzystałam  różne wzorki  z książki Alice Starmore  "Book of fair isle knitting"

Jeszcze jedna fotka:

j.w.

I na ludziku:

j.w.

Przyda się, bo wiosennie niestety nie jest.

I obiecany opis motywu "muszelkowego" z ocieplacza:

Na jeden motyw przypada 19 oczek

Rz.1 i 2 oczka prawe

Rz.3 -1oczko prawe, podwójny  narzut, ssp(ang. skrót, którym będę posługiwać się  w dalszym  opisie a oznacza on -przenieść pojedynczo 2 oczka na prawy drut,następne z powrotem na  lewy i przerobić  je razem na lewo jak na tym filmiku  , 13 o.p, 2 oczka  razem na lewo, podwójny narzut,1o.p.

Rz.4 -  oczka prawe, z tym że  narzut podwójny przerabiać 1o. prawe, jedno lewe

Rz.5 i 6 - oczka prawe

Rz.7 -1 o.p. podwójny narzut, ssp, podwójny narzut, ssp, 11o.p., 2 oczka razem na lewo, podwójny narzut, 2 oczka razem na lewo, podwójny narzut, 1o.p.

Rz 8 -  oczka prawe, a podwójne narzuty 1op, 1ol)

Rz.9 - oczka prawe

Rz.10 - 6o.p. [podwójny narzut, 1o.p]x14, 5o.p.

Rz.11 - 1 o.p.,[podwójny narzut, ssp]x2 , podwójny narzut, spuścić podwójne narzuty z poprzedniego rzędu, przekładając powstałe długie oczka na prawy drut, przenieść je z powrotem na lewy drut i przerobić 15 o. razem na lewo,podwójny narzut, [2 oczka razem na lewo, podwójny narzut]x2, 1o.p.

Rz.12 oczka prawe, a podwójne narzuty1o.p.1o.l.

A na koniec,  z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych  składam wszystkim moc najlepszych życzeń

piątek, 22 marca 2013
spotkanie

 Zapomniałam wczoraj przypomnieć - spotkanie już jutro, jak zwykle od 14, zapraszam :)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25