|
środa, 16 maja 2012
a jednak się udało...
kupić sędziowski stół i kilka foteli. Wydawał mi się idealny na potrzeby naszego "kółka"- 2,20m długości, więc parę osób przy nim zasiądzie. W przyszłym miesiącu jeszcze go nie wypróbujemy, bo spotkanie będzie plenerowe( Kasia już o tym pisała- 16 czerwca o 12 przy ratuszu), ale w następnym jak najbardziej. Z ostatniego "zlotu" znowu nie mam zdjęć, bo jak tylko miałam możliwość spróbowania nowej techniki (robienie firankowej siatki przy użyciu patyczka i igliczki), to wszystko inne poszło na dalszy plan. Małgosiu!- bardzo dziękuję za lekcję. Chyba nie muszę dodawać, że nasze spotkania są bardzo inspirujące. Ostatnie dni mam bardzo pracowite, bo w końcu ogarniam ogród, może to trochę za duże słowo, bo ma wielkość chusteczki do nosa, ale jak chce się w nim przebywać, to trzeba w to trochę pracy włożyć, zwłaszcza jak nowe roślinki dostaje się w prezencie ( Wiesiu -dziękuję!). Wzięłam też udział w akcji "piosęki" i dostałam drzewko:
Nie wiem czy dobrze zrobiłam, bo zamówiłam buk, który na naszych terenach występuje bardzo rzadko. Pamiętam,że syn w pierwszej klasie ( a było to kilkanaście lat temu), miał przynieść na lekcje liście różnych drzew m.in. buku i zadanie okazało się niewykonalne, bo tutaj buki nie rosną, o czym przekonaliśmy się na własnej skórze, objeżdżając bez skutku okoliczne tereny zielone. Mam nadzieję, że ten się przyjmie! A teraz pochwalę się. Z okazji okrągłej rocznicy dostaliśmy (ja i mąż) od naszych Mikołajków, albo Spełniaczy Marzeń taki prezent: Zdjęcie moje, byle jakie, z refleksami, bo obrazek za szybką. Na dole ten nieczytelny napisik to:"ciesz się zarówno swoimi osiągnięciami jak i planami, wykonuj z sercem swą pracę jakkolwiek byłaby skromna, ona jest dla ciebie pomocą w zmiennych kolejach losu" - czyli fragment dezyderaty. Tu obrazek lepszej jakości , a inne równie ciekawe, w galerii malarza. I na koniec robótka, w towarzystwie moich najmniejszych miśków: Nie wiem kiedy skończę, ani co to ostatecznie będzie, bo to już trzecia wersja.
poniedziałek, 07 maja 2012
krótko i treściwie
Nie zdążyłam jeszcze opisać wrażeń z ostatniego spotkania i może to lepiej , bo moja euforia chyba byłaby niestrawna. Między poprzednimi była dłuuuga przerwa i teraz spotkamy się szybciej. Nasze "występy" na targach w najbliższą sobotę nie dojdą do skutku i w związku z tym padła propozycja spotkania robótkowego. Odbędzie się więc czyli 12 maja, jak zwykle o 15. Mam nadzieję, że frekwencja dopisze. Zapraszam!!!
piątek, 20 kwietnia 2012
lekturnik
Najpierw przypomnienie : spotkanie już jutro , jak zwykle o 15, zapraszam! Założyłam konto na lubimy czytać , a tam dużo łatwiej odnotować przeczytane książki, ale skoro już tu zaczęłam, to i tu dopisuję kolejne " zaliczone" pozycje. 16.Teresa Lubkiewicz-Urbanowicz-"Boża podszewka"- całe szczęście, że nie oglądałam serialu, to i czytanie przyszło mi łatwiej, bez mimowolnego porównywania i chociaż w książce były filmowe fotosy, jakoś nie identyfikowałam z nimi bohaterów. Książka "kresowa", a więc w jakimś stopniu związana z moimi "korzeniami" ze strony babki, ale nie byłam z tym mocno związana, więc troszkę to wszystko dla mnie egzotyczne. 17.Teresa Lubkiewicz-Urbanowicz-"Babskie nasienie"-zbiór różnych opowiadań, ale najbardziej wzruszające dotyczące stanu wojennego . To dla mnie nieodległa historia i równie poruszająca.
18.Emilia i Szymon Sokolikowie-"Do Santiago"-lektura na teraz obowiązkowa, bo bilety na samolot już kupione i w sierpniu na szlak. Książka zawiera dużo praktycznych wskazówek i przed wyjazdem naprawdę bardzo wskazana, ale troszkę mało osobista.
19.Hape Kerkeling-"Na szlaku do Composteli najważniejsza droga mojego życia"- napisana przez zawodowego niemieckiego komika z wielkim dystansem,żeby nie powiedzieć z humorem ( podtytuł bardzo obiecujący) , a jednocześnie bardzo osobista. Wyraźnie zauważalna różnica zasobności kieszeni. Książka nagrodzona nawet nagrodą literacką w kategorii książek podróżniczych , więc nic dziwnego, że na szlaku coraz więcej Niemców.
20.Henry James- "Portret damy"- książka trochę anachroniczna, ale to kawałek literatury. Czytałam z przyjemnością i jeszcze jedno potwierdzenie życiowej prawdy , że to nasze wybory decydują o nas o wiele bardziej niż nasze zdolności.
21.Edward Carey- "Dom z obserwatorium", książka niby mroczna, ale mnie nie udzielił się jej nastrój. Zakończenie bardzo sympatyczne .
wtorek, 17 kwietnia 2012
Robótki
Czas zaczyna mi już nie biec ,a galopować. Troszkę dłubię, ale nie wszystko nadaje się do pokazania. Jedną z takich kompletnie schrzanionych robótek jest ta serwetka:
Z litości w mniejszym formacie. Przyznam, że nie mam w domu żadnych tego typu ozdób i chyba nieprędko się to zmieni, bo niespecjalnie mi to wychodzi i szybko się zniechęcam. Tu ewidentnie za grube nici do za cienkich drutów, w efekcie serwetka z niezamierzonym efektem fakturowym.Oryginał można znaleźć u Edi-bk Innym niezbyt udanym wytworem jest ta bambusowa bluzeczka: Wygląda fajnie, ale trochę zbyt starannie ją zrobiłam tzn. zbyt ściśle przerabiałam oczka i nie wyszło jej to na dobre. Druty 2.25mm , włoczka Ambre , czyli bambus z bawełną. Na szczęście dalej będzie już tylko lepiej. Całkiem udany sweterek: Nie miałam jeszcze takiego prostokąta, a że gołym okiem widać, że nie ma w tym żadnyctyh czarów, to spróbowałam to zrobić. Wzór ażurowy wykorzystałam już wcześniej w szalu z zakładki. Włóczka to Lace Drops czyli baby alpaca z jedwabiem, a druty 2.25mm, niezwykle wydajna, z jednego motka- cały korpus i rękaw. Jestem bardzo zadowolona, szczególnie z rękawków, które wyszły tak ładnie "stopione"-z jednej strony oczka były zebrane na nitkę, a z drugiej nabrane na szydełkowy łańcuszek. Kolejny udany projekt to Glimpse maxi cowl. W moim wydaniu wygląda tak: Nie wiem jak to cudo nosić, ale bardzo mi się podoba, mięciuleńki antracytowy kaszmir z odzysku, druty w trzech rozmiarach od 2,25 do 4mm. Jeszcze jedna fotka "na okrągło": Do kompletu moich ostatnich wytworów -pokrowiec na, tym razem mój, laptop: Oczywiście z odzysku- materiały z nienoszonej już , a bardzo lubianej,dziecięcej kurteczki. O robótkach na dzisiaj tyle. Przypomnę jeszcze o sobotnim spotkaniu - godz 15, miejsce to samo co zwykle.
czwartek, 08 marca 2012
sprawozdanie
To już moje tradycyjne gapiostwo- na spotkanie nie wzięłam aparatu , a naprawdę było czym nakarmić oczy. Na szczęście niektóre dziewczyny prowadzą blogi i można u nich popodziwiać te wszystkie cudności: m.in.frywolitkowe "pisanki" u Krzysi , czy patchworkową narzutę i puzzlową bransoletkę u Magdy, " , hafciarskie i biżuteryjne skarby u Naili albo druciarskie sweterki Kasi. Były też krzyżykowe hafty,"kaczochowe" jajeczka, hardanger, frywolitki i oczywiście druty. Dla ciała, oprócz słodkości, do skosztowania były różne wersje regionalnego sera i domowego chleba. Padła nawet propozycja organizowania kursów różnych technik rękodzielniczych. Ja dostałam niezwykły prezent: z fantastycznej kolekcji frywolitkowych jajeczek Krzysi, o której wspominałam wyżej, jedno trafiło do moich rąk: Miałam możliwość wyboru i pazernie!!! wybrałam bardzo "bogate", czyli też bardzo pracochłonne. Od razu trafiło do moich najbardziej kruchych skarbów: Krzysiu jeszcze raz serdecznie dziękuję!!!. Następne spotkanie ze względu na okres świąteczny dopiero 21 kwietnia , godzina i miejsce jak zwykle to samo.
środa, 29 lutego 2012
lekturnik
Pokończyły się chwilowo wyjazdy mogę zająć się tym co lubię, a najlepiej wychodzi mi czytanie, więc i kolejne książki: 10. Tom Rachman-"Niedoskonali"-bardzo wnikliwe portrety dziennikarzy redagujących w Rzymie pewien anglojęzyczny tytuł prasowy. Jak na debiut -doskonała.
11.Jennifer Egan-"Zanim dopadnie nas czas"- książka nagrodzona "pulitzerem", co zauważyłam później, chociaż jak wół stoi na okładce. Niezbyt chętnie chwytam za nagrodzone książki, ale ta jest niezła. Główni bohaterowie: to podstarzały producent muzyczny Bennie Salazar i jego sekretarka Sasha oraz osoby jakoś z nimi powiązane. W jednym z rozdziałów rewelacyjny pamiętnik w formie prezentacji.
12. "Światu nie mamy czego zazdrościć" Barbara Demick- tę książkę sobie kupiłam w dzień po postanowieniu o niekupowaniu książek , ale nie żałuję. Zwyczajne życie zwyczajnych ludzi w Korei Pn. Niby się wie, jak mogą być traktowani ludzie w krajach totalitarnych, ale to "niby" jest kluczowe, rzeczywistość jest o wiele, wiele gorsza.
13. Julian Barnes-"Nie ma się czego bać"- bardzo erudycyjna książka, jak to autor zgrabnie ujął, o "zaglądaniu do dołu". Temat ten porusza w rozmowach z bratem-filozofem, a także szuka go w twórczości, biografiach pisarzy, kompozytorów, filozofów. W książce sporo wątków autobiograficznych, wspomnień, więc czyta się rewelacyjnie. Książka obfituje w cytaty m.in. Renarda, Montaigne'a, Russella, Stendhala, a nawet Herberta. Mój ulubiony : "Czekając, aż Bóg się objawi, wierzę, że Jego premier, Przypadek, rządzi światem równie dobrze jak On"(Stendhal). Barnes uważa się za człowieka niewierzącego w Boga, ale odczuwa Jego brak i pod tym względem szereguje swoich "bohaterów". Uważa, że wierzący mają przewagę, ale jednocześnie stwierdza, że ten fakt nie wpływa na poziom "strachu przed ostatecznym". Bertrand Russell głoszący ateizm, a pytany przez prowokatorów jakby zareagował, gdyby przekonał się, że nie miał racji, przytomnie odpowiedział: " No cóż podszedłbym do Niego i powiedział- Dałeś nam za mało dowodów".
14.Delphine De Vigan-"No i ja"- kolejna książka autorki "Ukrytych godzin" i podobnie ciężki nierozwiązywalny temat. Niezwykle uzdolniona nastolatka próbuje pomóc niewiele starszej bezdomnej dziewczynie.
15.Isabel Allende-" Suma naszych dni"-autorka pisze o swojej rodzinie i znajomych, ale jak na jedną rodzinę, trochę za dużo tematów, tyle modnych co równie kontrowersyjnych, ale czytadło zajmujące.
środa, 22 lutego 2012
zimowe robótki
Najbliższe spotkanie 3 marca jak zwykle o 15. Zima powoli odpuszcza, ale w ostatnim czasie niezbędne były zimowe akcesoria: czapka w męskim wydaniu: Wełna jagnięca z kaszmirem, z odzysku, na drucikach 1,5mm. Mąż narzekał, że czapki z grubszych wełen i na grubszych drutach są za bardzo "przewiewne", więc tym razem się postarałam i zrobiłam bardzo ściśle na tych cieniuszkach. Jest zadowolony. Jeszcze jedna fotka: W tej czapeczce było 150 oczek. M.in. z takich względów nie zabieram głosu w sprawie wycen rękodzieła. Cena to rzecz umowna między stronami i tak czapka czapce nierówna, sweterek sweterkowi czy chusta chuście. Z innej włóczki i na innych drutach zrobiłabym ze trzy. A tu gotowa: Na duże mrozy i w ramach nauki zrobiłam rękawiczki z palcami, o takie: Tradycyjnie na 5 drutach (tym razem 2mm), bo króciutkie druty na żyłce nie bardzo mi się sprawdziły, zwłaszcza przy robieniu paluszków (na co liczyłam). Okropnie duża ta dziura na kciuk, ale chciałam dobrze go wymodelowac. Nawet się udało :
środa, 08 lutego 2012
okołorobótkowo
Miałam nie kupowac włóczek i nie minął nawet miesiąc od tego postanowienia , a ja mam nowe moteczki. Co prawda jest ich niewiele i usprawiedliwiam się, że to tylko takie małe praktyczne pamiątki: Naszukałam się tej pasmanterii, przeszłam kilka razy "w te i nazad" pewną bardzo stromą ulicę i niepotrzebnie, bo i tak nie znalazłam.Sprawdziłam w internecie, że mieści się ona na drugim!!! piętrze i to na "płaskim"!!! i dopiero wtedy dotarłam. Ten surowy jedwab sam się wprosił do mojej torby. Miał taką kuszącą cenę i regionalne miejsce produkcji, więc jak najbardziej nadawał się na pamiątkę. Ten kordonek jest portugalski, ale ma polskie napisy, więc pewnie jest dostępny i u nas, ale tu był pod ręką, a u mnie do pasmanterii to cała wyprawa. W Lizbonie są całe "branżowe" ulice i tak trafiłam na pasmanteryjne zagłębie:
A i tak to nie wszystkie pasmanterie przy tej ulicy. Robótkowo niewiele nowych rzeczy przybywa, z tego zimna najlepiej mi się czyta przy kominku (nie mogę nacieszyc się , że przynajmniej parę dni udało się wykraśc i pobyc w ciepłym),ale jedną czapkę skończyłam (do rękawiczek w morskie koniki): Uprałam w pralce,żeby trochę sfilcowac, jest dzięki temu cieplejsza. lekturnik
kolejne przeczytane: 2.Iwona Słabuszewska-Krauze-"Ostatnie fado"-przed wyjazdem musiałam przeczytać tę książkę! Liczyłam na nietypowy przewodnik po Lizbonie, bo fado niespecjalnie mnie porusza. Książka okazała się całkiem zgrabną historyjką, zwłaszcza na początku. Koniec trochę rozczarowujący. Jako "przewodnik" niespecjalnie się sprawdza, ale troszkę "oswaja" z miastem
3.Nadżib Mahfuz -"Ród Aszura"- zupełnie niepodobna do innych książek tego noblisty, które czytałam. Czarno- białe charaktery, targani namiętnościami bohaterowie, aż do znudzenia .
4.Bodil Malmsten-"Ostatnia książka z Finistere"-dobrze że nie przyszło mi do głowy jej kupić. Wymęczone 200 stron żalu chyba??? do losu. Skandynawska powściąglwośc w okazywaniu emocji, zwłaszcza negatywnych, bardzo tej książce zaszkodziła.
5.A.J.Jacobs-"Rok biblijnego życia"-książka opisuje roczny eksperyment autora polegający na życiu wg zaleceń Biblii- przez 9 m-cy Starego Testamentu , a 3 m-ce Nowego. Autor przestrzega, a raczej stara się przestrzegać wszystkich przepisów dotyczących życia codziennego, nie tylko duchowego. M.in. zaprasza specjalistę od szatnez (hebr.mieszanie włókien), żeby skontrolował jego odzież , bo jak się okazuje Biblia zakazuje mieszania włókien, a w szczególności niedopuszczalne jest mieszanie wełny z lnem!!! Podróżuje do Izraela,odwiedza amerykańskie społeczności religijne m.in. Amiszów, którzy żyją Słowem Bożym i nie używają elektryczności, ale mogą stosować urządzenia spalinowe! Podobnie koła z ogumieniem są niedopuszczalne, ale dzieci jeżdżą na rolkach, bo kółka w nich są plastikowe. Książka jest napisana z dystansem, żeby nie powiedzieć żartobliwie, co dodaje jej uroku, a w dodatku autor wyróżnia księgę Koheleta, która jest też moją ulubioną biblijną księgą.
6. Anna Janko- "Dziewczyna z zapałkami"- naczekałam się, ale dostałam ją w końcu. Edi-bk dzięki za polecenie! Rzeczywiście książka niezwyczajna. Niby codzienność- ale jak smakowicie opisana, w dodatku prawie cały czas możliwa identyfikacja z narratorką, bo prawie ... rówieśniczka, że o innych podobieństwach nie wspomnę.
7.David Gilmour- "Klub filmowy"- eksperyment wychowawczy taty, który pozwolił synowi rzucić szkołę, w zamian za wspólne oglądanie trzech filmów tygodniowo. Mam wrażenie, że ta tata bardziej cieszył się z tego doświadczenia, bardzo się dowartościował.
8.Marek Niedźwiecki- "Nie wierzę w życie pozaradiowe". Liczyłam, że autor- typowy introwertyk, podzieli się przynajmniej jakimiś swoimi przemyśleniami, ale się przeliczyłam. Troszkę wspomnień, parę zdjęć, na książkę troszkę mało.
9. Jeffrey Archer-"Czas pokaże"- pierwsza częśc sagi. Pogmatwane ludzkie losy w warstwowej społeczności angielskiej, w tle szkoła, wojna. Nudy nie ma bo i zmiany tożsamości i akcje w stylu "zabili go i uciekł", gotowy scenariusz filmowy. Trudno się oderwać.
wtorek, 17 stycznia 2012
sprawozdanie
Zagapiłam się i nie wzięłam aparatu na ostatnie spotkanie. Do ostatniej chwili wykorzystywałam zwijarkę, a nawet na spotkaniu kończyłam przewijanie kilku kłębuszków.W ostatnim momencie zbierałam pożyczone pisma i umknęła mi sprawa aparatu. Szkoda, bo dziewczyny jak zwykle poprzynosiły cudeńka. Nie wszystkie piszą blogi, więc nie ma okazji popodziwiac ich nawet wirtualnie. A w sobotę można było ucieszyc oko ( i nie tylko!) misternymi frywolitkami Krzysi (nie wszystkie pokazuje na blogu), ślicznymi bransoletkami Marzeny (z szydełkowymi kuleczkami), cudnym obrusem Ani, rajskim ptakiem haftowanym przez ciocię Kasi , a misiaczek Joli , to mnie prawdziwie zachwycił. Muszę, ale to muszę takiego zrobic !!! Jedynie "elfia" sukieneczka i haftowany wieniec są do obejrzenia na blogach u Kasi (sukieneczka) i u Madziuli (wieniec). Bardzo nam miło, że pojawiają się nowe uczestniczki, zapraszamy . Śpieszyłam się z tym zwijaniem, a tu niespodzianka:dostałam ją jeszcze na miesiąc i już prawie kończę porządkowanie swoich włóczkowych zapasów. Trochę tego jest i niestety muszę się zobowiązac, że w tym roku nie kupię ani metra włóczki. Dzięki Krzysi zaczynam przygodę z frywolitką i to ograniczenie nie obejmuje materiałów do treningu tej techniki. Żeby nie było tak bezzdjęciowo - wrzucę ostatnie fotki mojej "psiej owieczki". Nikt w naszej rodzinie nie cieszy się z zimy tak jak on: i jeszcze jedno: Następne spotkanie ze względu na różne okoliczności dopiero 3 marca, jak zwykle godz 15 |